TARNÓW / Nauka / Szczepanik - Polski Edison / Szczepanik i Twain

Szczepanik i Twain

Spotkanie pisarza i wynalazcy

patron_twain_d

Wynalazki Jana Szczepanika odnosiły sukcesy nie tylko w Europie, ale także za oceanem. Wieści o rewolucyjnych zmianach w maszynie tkackiej trafiły też do Stanów Zjednoczonych. Wybitny amerykański pisarz i podróżnik Mark Twain postanowił przybyć do Europy, aby zakupić prawa do patentu na nią. Cieszył się on wówczas sławą humorysty i pamfleciarza, toteż jego ofertę brano niezbyt poważnie. Kiedy jednak doszło do rozmów w Wiedniu, okazało się, że Twain jest świetnie przygotowany merytorycznie i ma doświadczenie w interesach.
Niestety z nieznanych bliżej przyczyn transakcja nie doszła do skutku. Prawdopodobnie doradcy odradzili Twain'owi zakupu patentu. Pisarz chciał go później odsprzedać, jednak po zasięgnięciu języka nabrał wątpliwości, czy znajdzie kupców oferujących wystarczająco wysoką cenę. Jan Szczepanik podczas spotkania naszkicował ołówkiem portret słynnego pisarza (na zdjęciu obok). - Twain złożył na nim autograf. Na podstawie własnego rysunku Szczepanik utkał maszynowo cieniutką nitką jedwabną gobelin (9 x 12,5 cm), który został umieszczony w każdym egzemplarzu rocznika 1903 - 1904 cenionego angielskiego wydawnictwa "Penrose's Pictorial Annual". Gobelin ten oraz artykuł Wiliama Gamble'a promowały metodę tkacką Szczepanika, jako oszczędzającą pracę ludzką i obniżającą koszty produkcji.

Szczepanik bohaterem opowiadań Twaina

Efektem spotkań Twain'a ze Szczepanikiem była przyjaźń oraz ze strony Twain'a dwa opowiadania. Utwór pierwszy "The Austrian Edison Keeping School Again" (1898), w sposób humorystyczny przedstawia kłopoty Szczepanika, który porzucił zawód nauczyciela, by poświęcić się pracy nad wynalazkami, a potem z powodu urzędniczych przepisów musiał wrócić do szkoły jako nauczyciel, aby nie trafić do wojska.
Nowela druga zatytułowana "From the London Times of 1904", dotyczy głośnego wynalazku polskiego Edisona - telektroskopu. Dzięki urządzeniu Jana Szczepanika udało się rozwikłać kryminalną zagadkę i uratować życie, niewinnie oskarżonemu o zabójstwo, amerykańskiemu oficerowi, Claytonowi.
Bohaterem opowiadania jest amerykański oficer służb tajnych, Clayton, który jeszcze w czasie spotkań ze Szczepanikiem w Wiedniu, powątpiewał w wynalazek przenoszenia obrazów na odległość. Doszło nawet z tego powodu między nim a wynalazcą do rękoczynu, którego świadkiem był autor opowiadania. Minął pewien czas. "Telewizja" Szczepanika stała się powszechną na całym świecie. Kiedy jej twórca przebywał w Nowym Jorku, znowu doszło do gorszącego incydentu z nieprzyjaznym mu Amerykaninem. Polak nagle zniknął, a poszukiwania doprowadziły do odkrycia w piwnicy domu Claytona zmasakrowanych zwłok. Oficera oskarżono o zamordowanie wynalazcy i mocą wyroku sądowego jedynie na podstawie poszlak skazano na śmierć. Clayton w więzieniu oglądał "telewizję". W dniu egzekucji autor opowiadania, zaprzyjaźniony z Claytonem, pozostał w celi, nie mając odwagi być obecnym przy jego śmierci. Pogrążony w rozpaczy oglądał odruchowo przesuwające się obrazy na ekranie telewizyjnym. Nadawano właśnie transmisję z jakiejś uroczystości w Pekinie. Nagle, w chwili gdy skazany stał ze stryczkiem na szyi i kapelan więzienny odmawiał modlitwę, autor opowiadania rozpoznał na ekranie wśród osób znajdujących się na trybunach Jana Szczepanika. Wykonanie wyroku zostało natychmiast przerwane, a wieść o tym wydarzeniu obiegła cały świat.

Austriacki Edison Ponownie w Szkole - Mark Twain

Według artykułu w "Freie Presse" okazuje się iż Jan Szczepanik, młody wynalazca "telektroskopu (urządzenia do oglądania na duże dystanse) jak i innych cudów nauki, przeżył osobliwą przygodę przy udziale państwa.

Wiedeń jest gotowy, by radować się kiedykolwiek jest ku temu sposobność, a ta wydaje się być taką. Trzy czy cztery lata temu, kiedy Jan Szczepanik miał dziewiętnaście czy dwadzieścia lat, był nauczycielem w Morawskiej wiosce, z pensją - nie pamiętam sumy, ale nie ważne: nie było tego tyle żeby zapamiętać. Jego głowa była pełna wynalazków i w swoim wolnym czasie, zaczął je konstruować. W niedługim czasie udoskonalił pomysłowy wynalazek zastosowania fotografii do projektowania wzorów - takich jakie wykorzystuje się w przemyśle tekstylnym, przez co doprowadził do zmniejszenie zwyczajowych nakładów czasu, pracy i pieniędzy nałożonych na działy krośniarskie, prawie do zera. Chciał zawieść swój wynalazek do Wiednia i tam go sprzedać, a ponieważ nie uzyskał urlopu, wyjechał bez niego. To spowodował że stracił swoje miejsce prac, ale rynku nie zdobył. Kiedy skończyły się mu pieniądze, wrócił do domu gdzie został przyjęty z powrotem do pracy. Po jakimś czasie, ponownie zdezerterował i pojechał do Wiednia gdzie poznał kilka osób, które pomogły mu, a swój wynalazek sprzedał do Anglii i Niemiec za sporą sumę. Podczas ostatnich kilku lat prowadził eksperymenty nad delikatnymi tkaninami. Jego najbardziej znaczącym dokonaniem jest jego telektroskop, urządzenie, które wielu zdolnych ludzi - włącznie z Panem Edisonem - a przynajmniej tak mi się wydaje - próbowało skonstruować, z nadzieją ewentualnego sukcesu. 15 lat temu pewien Francuz był bliski rozwiązania tego trudnego i zawiłego problemu, ale nie opanował jednego istotnego elementu i przyznał się do porażki. Eksperymenty Szczepanika z projektowaniem wzorów ujawniły my ów istotny element. Udoskonalił swój wynalazek, a Francuski syndykat wykupił go i przedstawi go na Francuskiej Wystawie Światowej z nadzieją zarobienia fortuny kiedy wystawa zostanie otwarta.

Jako nauczyciel, Szczepanik był zwolniony ze służby wojskowej. Kiedy zakończył swoją pracę nauczyciela, jako człowiek wykształcony, mógł zapisać się jako wolontariusz na jeden rok; ale zapomniał o tym a przez to uzyskał "przywilej" oraz konieczność odbycia trzech lat służby w wojsku. Jeden z urzędników odkrył dług wynalazcy wobec swojego kraju, i podjął wszystkie kroki niezbędne do tego, aby państwo odzyskało to co było należne. Na pierwszy rzut oka, wydawało się że nie ma sposobu aby pomóc wynalazcy (i państwu) z opresji. Władze nie chciały zabrać młodego mężczyzny z jego wielkiego laboratorium, gdzie popychał całą ludzkość na drodze ku powodzeniu i podbojom naukowym, ani zawiesić operacji w jego umysłowym Klondike na trzy lata w czasie pokoju, w trakcie których zadawał by pustemu powietrzu cios swoim bagnetem, ale takie było prawo i cóż mieli począć. Był to trudny problem ale władze pracowały tak długo aż znalazły gdzieś zapomniane prawo które dostarczyło lukę - dużą jak i długą, z tego co widzę. Przez ten łut szczęścia Szczepanik zostaje ocalony od wojska ale ponownie zostaje nauczycielem; a to jest wystarczająco malowniczy balet, kiedy się go bliżej przeanalizuje. Musi powracać do swojej wioski co dwa miesiące i uczyć w swojej szkole przez pół dnia - od wczesnego poranka do południa, i jeżeli dobrze zrozumiałem opublikowane warunki, musi dotrzymywać tego obowiązku do końca swego życia! Mam taką nadzieję, przynajmniej dla romantycznej poetyczności tego wszystkiego. Ma dwadzieścia cztery lata, jest mocnej i zwartej budowy i pochodzi z przodków przyzwyczajonych do tego aby widzieć śluby swoich prawnuków. Jest prawie pewne iż dożyje wieku dziewięćdziesięciu lat. Mam taką nadzieję. To 66 lat użytecznych usług w szkole. To daje mu szansę uczyć 396 pół-dni, dokonać 396 podróży koleją w tamta i 396 podróży powrotnych, 396 razy zapłacić za nocleg i wyżywienie w wiosce i najprawdopodobniej stracić 1200 dni pracy w laboratorium - inaczej mówiąc 3 lata i 3 miesiące. Dodatkowo już jest winny trzy lata z tego samego powodu To zostało pominięte; zawiadomię o tym władze. Być może będzie możliwe uzyskanie kompromisu na tym kompromisie poprzez odsłużenie 3 lat w wojsku i zaoszczędzeniu jednego; ale nie wydaje mi się że tak się stanie. Ten rząd "trzyma na nim wiek"; posiada cos co się, w gremiach finansowych, fachowo określa jako "dobrą rzecz", i wie co jest ta dobrą rzeczą kiedy ją widzi. Znam tego wynalazcę bardzo dobrze, i ma on moje współczucie. To jest przyjaźń. Ale ja zamierzam wykorzystać swoje wpływy w rządzie. To jest polityka.

Szczepanik wyjechał do swojej wioski w Moravii przedwczoraj aby "odsiedzieć" swoje po raz pierwszy. Wcześnie wczoraj wyjechał do szkoły w finezyjnej karocy, która była wypełniona owocami, ciastami, zabawkami i różnego rodzaju drobiazgami, rarytasami i niespodziankami dla dzieci, i został powitany na drodze przy szkole przez nauczycieli z graniczących regionów, maszerujących w kolumnach, razem z włodarzami wioski na czele, został on przywitany entuzjastycznym powitaniem godnym człowieka, który rozsławił nazwę ich wioski, z godnością doprowadzono go do skromnych drzwi które zamknięto przed nim, jako dezerterem, trzy lata wcześniej. Z takich oto materiałów tka się romanse; a kiedy romantyk dał z siebie wszystko, nie ulepszył nie namalowanych faktów. Szczepanik odłożył nudne podręczniki i poprowadził dzieci w świątecznym tańcu poprzez zaczarowane krainy nauki wynalazków, tłumacząc im niektóre z ciekawych rzeczy które wynalazł, jak również prawa które rządzą procesami ich budowy i działania, zagadnienia te ilustrował obrazkami i modelami jak i innymi pomocami do pełnego zrozumienia ich fascynujących zagadek. Po tym były zabawy i rozdawanie owoców i zabawek i rzeczy; a po tym ponownie więcej nauki, łącznie z opowieścią o wynalezieniu telefonu jak i wytłumaczenie jego charakteru i praw, ponieważ skazaniec przyniósł ze sobą telefon. Dzieci zobaczyły to cudo po raz pierwszy, i osobiście zbadali jego właściwości i potwierdzili ją.

Potem szkołę "wypuszczono"; nauczyciel dostał swój certyfikat, podpisany, podbity, opodatkowany itp.itd., powiedział dowidzenia i odjechał w swojej karocy przy okrzykach dzieci, " Do widzenia!" ("Au Re-voir!"), które powrócą do swoich codziennych zajęć dopóki powróci w sierpniu i ponownie odpieczętuje swoją kolbę naukowej wody-ognistej.

Mark Twain

Esej ukazał się w 1898 r. w kwartalniku The Century, tłum. Rafał Podsiadło