TARNÓW / Miasto / Aktualności tarnowskie / Ratownicy z Tarnowa na podium

Ratownicy z Tarnowa na podium

Ratownicy z Tarnowa na podium

Krzysztof Hetman, Jakub Będkowski i Michał Łanocha, ratownicy medyczni z Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Tarnowie zdobyli drugie miejsce w XVI Mistrzostwach Polski w Ratownictwie Medycznym, które pod koniec września odbyły się w Krakowie. Wicewojewoda Małopolski Józef Gawron wręczył ratownikom listy gratulacyjne i upominki.

 

Krzysztof Hetman pracuje w pogotowiu od trzech lat, Jakub Będkowski i Michał Łanocha od pięciu. - Jesteśmy bardzo młodym zespołem, więc tym bardziej cieszymy się z tak wysokiego miejsca – mówi Jakub Będkowski. Podczas trwających cztery dni mistrzostw ratownicy wykonywali różnego rodzaju zadania, również w nocy, bez względu na pogodę. Wszystkie były przygotowane tak, aby jak najbardziej przypominać prawdziwe sytuacje, z którymi ratownicy stykają się podczas wyjazdów. Każdy z zawodników miał „swojego” sędziego, który oceniał między innymi jak z zadaniami radzi sobie cały zespół, jak jego członkowie komunikują się ze sobą, jak dzielą zadania i jak organizują pracę. Na każde zadanie ratownicy mieli po 10 minut. Musieli poradzić sobie między innymi z symulacją jednoczesnej próby samobójczej dwóch osób czy sytuacjami, w których było wielu poszkodowanych. - Byliśmy oceniani tak, jak w życiu – podkreśla Krzysztof Hetman. Oprócz zadań symulacyjnych ratownicy zdawali też testy sprawnościowe i sprawdzające wiedzę.

 

Ratownicy medyczni każdego dnia mierzą się z bardzo różnymi, najczęściej trudnymi sytuacjami. Zdarza się, że bliscy chorych są przerażeni, w  panice, zdarzają się przypadki agresji, nie tylko słownej. - Agresja wynika z oczekiwań, że natychmiast zabierzemy pacjenta do szpitala, nie wszyscy w stresie rozumieją, że w pewnych sytuacjach, aby skutecznie pomóc choremu, musimy go zbadać, zdiagnozować, podać leki i potem decydować, czy powinien trafić do szpitala – tłumaczy Jakub Będkowski, a Krzysztof Hetman dodaje, że ratownicy starają się być maksymalnie profesjonalni, choć to nie zawsze jest łatwe. Od niedawna mają również szkolenia z samoobrony, a główna zasada mówi, że jeżeli w miejscu interwencji jest niebezpiecznie, czekają na przyjazd policji lub straży miejskiej, które często ich wspierają. - Reanimowaliśmy młodą kobietę, w mieszkaniu były jej trzy małe córki. Gdy jedna zapytała, czy mama żyje, musiałem powiedzieć, że nie ma czynności życiowych, bo nie wolno nam okłamywać pacjentów i ich rodzin.  Skończyło się szczęśliwie, resuscytacja się powiodła – wspomina Jakub Będkowski. To są najjaśniejsze chwile w pracy ratowników.  - Wszystkie skuteczne reanimacje, każde uratowane życie – mówi Krzysztof Hetman i podkreśla, że w wykonywaniu zawodu ratownika najważniejsze są umiejętność panowania nad emocjami, cierpliwość i mnóstwo empatii. - Żeby umieć wysłuchać i zrozumieć ludzi – dodaje Jakub Będkowski. Spora część pracy ratowników to również edukacja – tłumaczenie pacjentom, że w pewnych sytuacjach nie należy wzywać pogotowia, ale skontaktować się ze swoim lekarzem czy przychodnią całodobowej opieki medycznej.

 

Dyżur ratownika trwa 12 godzin, potem są 24 godziny wolne od pracy. Nigdy nie wiadomo, czy ratownicy spędzą kilka godzin w bazie, czy też niemal nie będą wysiadać z karetki. Każdy wyjazd jest inny, podobnie jak każdy dyżur. Zespół działa tak, że w razie potrzeby każdy może zastąpić każdego - przejąć rolę kierownika zespołu czy kierowcy karetki. Ratownicy przypominają, że przy wzywaniu pogotowia bardzo ważne jest prawidłowe podanie adresu, zwłaszcza przy zdarzeniach nagłych, gdy liczy się każda sekunda. Zwracają również uwagę pacjentów na to, aby słuchali rad dyspozytora, spokojnie odpowiadali na pytania, pomagające określić poziom zagrożenia stanu zdrowia chorego, zdecydować, jaką karetkę wysłać. - Dyspozytorzy mają swoje procedury. Muszą zadać określone pytania. Mogą też odmówić przysłania karetki i poprosić o samodzielne podjechanie do przychodni czy lekarza. Trzeba to zrozumieć, zaufać dyspozytorowi, słuchać jego rad. Karetka i zespół może być bardziej potrzebny komuś innemu.

 

W rozegranych w Krakowie zawodach uczestniczył też drugi zespół, reprezentujący Powiatową Stację Pogotowia w Tarnowie. Andrzej Ciupek, Paweł Dąbroś i Mateusz Wszół zajęli ósme miejsce.

(dm)