TARNÓW / Miasto / Aktualności tarnowskie / Po polsku w Tarnopolu

Po polsku w Tarnopolu

Po polsku w Tarnopolu

Przez blisko tydzień w Tarnowie gościła Olha Oliievska, nauczycielka literatury światowej, języka angielskiego i języka polskiego z Tarnopola na Ukrainie. Podczas stażu, odbywanego w Zespole Szkół Stowarzyszenia Siódemka, w Zespole Szkół Ogólnokształcących i Technicznych imienia Jana Szczepanika i w Zespole Szkół Budowlanych, poznawała programy i metody dydaktyczne, przydatne w nauczaniu języka polskiego, bo w tarnopolskich szkołach zapotrzebowanie na naukę języka polskiego jest na drugim miejscu po języku angielskim.

 

 

Z Olhą Oliievską rozmawiała Daniela Motak

 

Skąd takie zainteresowanie nauką języka polskiego w Tarnopolu?

 

Tarnopol został założony przez hetmana Jana Tarnowskiego w 1540 roku, ale w czasach Związku Radzieckiego mówiono nam, że nazwa naszego miasta pochodzi od pola, a nie od nazwiska prawdziwego założyciela. Teraz mamy jednak w tarnopolskich szkołach oddzielny przedmiot, poświęcony historii Tarnopola i wszystkie dzieci dowiadują się nie tylko, że Tarnopol został założony przez Polaka, ale również, że do wybuchu II wojny światowej w mieście mieszkali Polacy i Żydzi. Dzieci interesują się naszą historią, a język polski jest jej częścią.

 

Ilu uczniów wybiera język polski?

 

Naukę języka polskiego można zacząć w piątej klasie, w wieku 11 lat. W naszej szkole do wyboru jest polski i francuski. Klasy liczą po 28 osób, nauka języka obcego odbywa się w grupach. Zdarza się, że język polski wybierają 22 osoby. Są szkoły, które uczą języka niemieckiego i tam proporcje są podobne. W mojej szkole jest tysiąc uczniów, 205 uczy się języka polskiego.

 

Tylko z powodu zainteresowania historią?

 

Sądzę, że teraz młodzi ludzie mają prawo do dokonywania wyborów w swoim życiu. Jeżeli łączą swoją przyszłość z innymi państwami, to Polska jest dla nich jedną z możliwości. A żeby tutaj przybyć, trzeba znać język polski i swobodnie się nim posługiwać. Większość chętnych do nauki polskiego nie ma polskich korzeni. Ja też nie.

 

Pani uczniowie planują przyszłość w Polsce?

 

Możliwe. Ale najważniejsze jest to, że mogą mieć wybór. Starsze pokolenie go nie miało. Ważne jest też to, że jesteśmy sąsiadami.

 

Jak często odbywają się lekcje?

 

Dwa razy w tygodniu po godzinie. Raz w tygodniu są zajęcia dla tych, dla których zabrakło miejsca w grupach.

 

Dorośli też są zainteresowani?

 

Tak. Dzieci nagrywają telefonami wiersze i piosenki, których uczymy się na lekcjach i potem uczą rodziców. Dorośli tarnopolanie coraz częściej, zwłaszcza po wizytach delegacji z Polski, pytają, czy mogłabym uczyć ich polskiego.

 

Coś panią zaskoczyło w polskich metodach nauczania?

 

To, że nauka języka polskiego łączy naukę języka, czyli gramatyki i ortografii z nauką historii i historii literatury.  U nas tych przedmiotów uczy się oddzielnie.

 

Jakie wrażenie zrobił na pani Tarnów?

 

Bardzo ważne było dla mnie to, że w dzień Wszystkich Świętych, kiedy wszyscy w Polsce idą na mogiły swoich bliskich, odwiedziłam w katedrze mogiłę Jana Tarnowskiego, założyciela naszego miasta. Uczestniczyłam też w uroczystościach niepodległościowych, byłam na koncercie japońskiego pianisty. Zrobiłam dużo zdjęć, chcę je pokazać uczniom i nauczycielce historii.

 

 

Olha Oliievska przyjechała do Tarnowa na zaproszenie prezydenta miasta, Romana Ciepieli. O umożliwienie przeprowadzenia stażu poprosił mer Tarnopola, miasta partnerskiego Tarnowa, Serhii Nadal. W skierowanym do tarnowskiego magistratu piśmie podkreślił, że odbyty w Polsce staż pomoże w podniesieniu poziomu nauczania języka polskiego w szkołach w ponad 230 tysięcznym Tarnopolu.

Znaczniki

Archiwalne